Duże denko - zużycia z ostatnich miesięcy

Posty denkowe to coś, co lubię czytać i oglądać. Sama natomiast mam ogromny problem z zabraniem się do stworzenia takiego wpisu. Torba z pustymi opakowania rośnie z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. Na szczęście jeszcze nie z roku na rok. Myślę, że zostałabym wyrzucona razem z buteleczkami z domu ;)


O ile większych postanowień noworocznych nie miałam, tak jedno chcę zrealizować. Zredukować liczbę kosmetyków. Wiadomo, każda z nas kocha je kupować i używać. Niestety, na to pierwsze musiałam dać sobie szlaban. Szczególnie blogerki kosmetyczne mnie zrozumieją. A to pojawi się nowość i wypada przetestować, aby opisać na blogu. A to pudełka kosmetyczne przychodzą co miesiąc. A to jakaś promocja w sklepie. A to firma wysyła produkty do testów. I wszystko składujemy, a zużyć nie sposób. Część oddaję (ta radość u mojego taty, kiedy dostaje kolejny krem do twarzy!), ale część muszę wyrzucić (po terminie). 

Cieszę się na każdy kolejny zużyty kosmetyk. Jednak mając w zapasie 5 szamponów, 8 podkładów czy całe pudełko po butach maseczek w saszetkach, nie mam kiedy wszystkiego zużyć. Tak jak moja mama stwierdziła - trzeba by siedzieć cały dzień w łazience, kilka razy myć głowę, kąpać się, balsamować - a i tak wszystkiego bardzo powoli by ubywało.

Jak jest u Was z zużyciami kosmetyków? Czy też już się nie mieścicie z nimi i za chwilę będziecie je upychać po szafkach w kuchni?


Kiedy mój tata był w Niemczech, od razu pomyślałam, że muszę go wysłać do drogerii DM, aby w końcu móc wypróbować kosmetyki Balea i Alverde. Na zdjęciu widzicie płyn do kąpieli o zapachu pianek marshmallow. Spodziewałam się intensywniejszego zapachu, ale bardzo przypadł mi do gustu. Kosmetyk pachniał słodko i przyjemnie, a przy tym fantastycznie się pienił i domywał ciało. Szkoda, że nie ma pompki. 9/10

Drugim produktem Balea jest szampon z plumerią i perłą (?). Nie wiem do końca co to za perła, ale szampon bardzo ładnie pachniał i naprawdę mocno się pienił. Idealnie domywał włosy, które były po wysuszeniu puszyste (ale nie spuszone), wygładzone i łatwo układające się. Nie przyczynił się do szybszego przetłuszczania. Razem z mamą jesteśmy totalnymi fankami szamponów i odżywek tej firmy :) 10/10

W środku znalazł się jeszcze żel po prysznic z Isany. Muszę Wam powiedzieć, że mimo iż marka jest bardzo tania - ma świetne produkty. W produktach do kąpieli jestem absolutnie zakochana. Pachną cudownie (a to dla mnie najważniejsze w tego typu produktach), dobrze się pienią i pozostawiają skórę czystą i odświeżoną. 9/10


Suchy szampon z Batiste o kwiatowym zapachu nie jeden raz ratował moje włosy w nagłych sytuacjach. Nie używałam go za często, pewnie dlatego starczył mi na ponad rok. Jednak był niezastąpiony w pewnych wypadkach. Idealnie odświeżał włosy i umiejętnie użyty nie bielił ich. Przyznam, że nie początku nie polubiliśmy się. Był to mój pierwszy produkt tego typu i chyba nie do końca wiedziałam jak się z nim obchodzić. Gdy już się nauczyłam - po prostu miłość. 10/10

Spray koloryzujący z L'oreala to porażka totalna. Opisywałam Wam go już w jednym z postów, gdzie porównywałam go z podobnym produktem Schwarzkopf. Kosztuje bardzo dużo, ale nie dałabym za niego nawet złotówki. Brak jakichkolwiek efektów. 1/10

Maska do włosów z Avonu jest... w porządku. Bardzo przeciętny produkt. Ma za zadanie chronić kolor farbowanych włosów. Po za tym nie robi nic. Ani nie nawilżała, ani nie wygładzała. No nie polecam. 3/10


Za marką Beauticology rozglądałam się już jakiś czas. Jak tylko zobaczyłam balsam do ciała i rąk w angielskim TK Maxxie, nawet się nie zastanawiałam. Fanką kremowania rąk nie jestem. Wiem, że muszę, ale nie lubię. Za to z tym kosmetykiem... mogłam robić to cały czas. Cudownie słodko pachniał i wchłaniał się w sekundę. Muszę koniecznie go odnaleźć gdzieś w Polsce (jak zużyję zapas tych 6 kremów, które posiadam...) 10/10

Serum nawilżające z arniką górską z Fitomedu to kosmetyk, który uratował moją cerę naczynkową. Mało co pomagało na moje zaczerwienienia, a jeśli już - to tylko na chwilę. Jest to jedna z moich ulubionych i najlepszych marek kosmetycznych. Żaden produkt od nich jeszcze mnie nie zawiódł. 10/10

Masło do ciała z Efektimy to istna uczta dla ciała i nosa. Pachniał delikatnie kokosem i intensywnie pielęgnował nawet przesuszoną skórę. Za balsamowaniem też nie przepadam, ale wystarczyło, abym użyła tego produktu raz na kilka dni, a moja skóra codziennie była odżywiona i nawilżona. Na pewno jest to opcja na wieczór, ponieważ masło jest gęste i dość długo się wchłania. 8/10

Pomadka nawilżająca z Eveline obiecuje dużo. W końcu to 8w1, a wiemy jaki szał był na odżywkę do paznokci tej firmy. U mnie sprawdziła się genialnie, dlatego zaufałam też pomadce. Niestety jest bardzo przeciętna. Nawilżała, ale nie na długo. Brakuje mi też jakiegokolwiek smaku i zapachu (który jest zwyczajnie chemiczny). 5/10


O płynie do soczewek kontaktowych B-Lens z Rossmanna nie mam za wiele do powiedzenia. Spełnia idealnie swoją rolę. Oczyszcza soczewki, nie wywołuje podrażnień i nie jest drogi. Czego wymagać więcej? 10/10

Tusz z Avonu - ColorTrend. Nie była to najlepsza mascara. Przede wszystkim z tradycyjną szczoteczką, a ja kocham silikonowe i plastikowe. Po drugie - za duży otwór, przez co nabierała za dużo produktu. Sklejała rzęsy, po kilku godzinach się osypywała, ciężko się zmywała. Nie, nie, nie. 3/10

Baza pod cienie z Ingrid była lubianym przeze mnie produktem - przez pierwsze kilka miesięcy. Bardzo dobrze się rozprowadzała, trzymała cienie cały dzień, zapobiegała przez ich zbieraniem się w załamaniach. Wszystko dobrze, ale po kilku miesiącach jej konsystencja się zmieniła i była bardzo trudna w rozprowadzaniu. 7/10

Lakier do paznokci PS z Primarka. Kolor miał cudowny, ale aplikacja to jakiś koszmar. Smużył przeokropnie, krył po 3 warstwach, prezentował się źle i nierówno. Kosztował funta, więc nie można było się spodziewać świetnej jakości. 2/10

Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z Ziaji to jeden z moich ukochanych produktów do pozbywania się makijażu. Perfekcyjnie usuwa cienie i tusze, a przy tym jest bardzo tani. Często do niego wracam. Mój must have. 10/10



O tych antyperspirantach nie ma co się za dużo rozpisywać. Są okej, ale nic ponad to. Taki mój urok, że potrzebuję produktów tego typu działających na 200%, a powyższe to co najwyżej setka. Szukam nadal swojego idealnego antyperspirantu, aktualnie wśród męskich ;)


Chusteczki do demakijażu to produkty, których nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce. Przede wszystkim ratują moją cerę, kiedy jestem naprawdę zmęczona i nie mam siły na pełną wieczorną rutynę. A bez zmycia makijażu nie ma mowy o położeniu się do łóżka z czystym sumieniem. Ponadto są idealne do całkowitego zmycia tuszu z rzęs. Przyznam, że nie cierpię tego robić wacikami. Powyższe chusteczki kupowałam w Rossmannie. Są bardzo tanie, a spełniają swoją rolę całkowicie i nie podrażniają skóry twarzy.



Kolejny szampon Balea, tym razem z marakują i orchideą. Działał bardzo dobrze, super się pienił, ładnie pachniał, oczyszczał włosy i nie przyspieszał ich przetłuszczania. Żadnych minusów. No, mógłby być lepiej dostępny :) 8/10

Odżywka do włosów z Alverde z olejem z pestek moreli i ekstraktem z cytryny to totalna porażka. Niby miała zwykłą kremową konsystencję, ale totalnie nie chciała się trzymać włosów. Mam wrażenie, że w ogóle nie wchłaniały składników odżywczych. Niby po użyciu odżywki włosy były gładkie, ale jej używanie to koszmar. Na pewno nie zyskały połysku i nie były bardziej sprężyste, jak obiecuje producent. 2/10

Suchy szampon z Isany Berry Mania to niemałe zaskoczenie. Wszyscy szaleją na punkcie Batiste, ale ten produkt nie odbiega działaniem i zapachem. No własnie, dzikie jagody. Coś cudownego, wspaniały, słodki zapach. Użytkowanie tego produktu to sama przyjemność. 10/10



Długo się zbierałam do kosmetyków Bania Agafii, ale nigdy nie mogły wpaść mi do koszyka. Peeling do ciała z pestkami maliny arktycznej chyba dostałam od kogoś. Miał bardzo przyjemną konsystencję, ładnie pachnie i dobrze, chociaż nie za mocno, pozbywał sięmartwego naskórka. Raczej zaliczał się do tych delikatniejszych peelingów. Uważam jedynie, że forma saszetki jest kiepskim pomysłem. Pod prysznicem o wiele wygodniej używa mi się tubek czy buteleczek. Trzeba jednak przyznać, że opakowanie wykonanie jest dosyć solidnie. Nic nie przemokło. 8/10

Pianka do mycia twarzy z Kivvi to jeden z moich totalnych ulubieńców. Bardzo łagodna, a jednocześnie dobrze oczyszczająca. Zachęcam do przeczytania recenzji. 10/10

Micelarny żel do mycia twarzy z Biotaniqe to mega fotogeniczny kosmetyk. To pierwsze mi przyszło na myśl, kiedy trafił w moje ręce ;) ale po za tym idealnie usuwał makijaż, nie podrażniał mojej wrażliwej cery i był bardzo wydajny. Zachęcam do przeczytania postu na temat kosmetyków marki Biotaniqe. 10/10



Produkty do higieny intymnej marki Ziaja to moi nieodłączni towarzysze kąpieli od ponad 10 lat. Po drodze testuję produkty innych firm, ale to Ziaji zawsze wracam. Szczególnie upodobałam sobie te żelowe, jeden z nich widzicie na zdjęciu. Mają delikatny zapach i łagodne działanie. Moi totalni ulubieńcy. 10/10

Sprej do włosów chroniący przed wysoką temperaturą z Argan Oil, kupiłam prawie dwa lata temu, będąc jeszcze w Anglii. Strasznie męczyłam tę buteleczkę i w ogóle nie mogłam jej zużyć. Ten moment w końcu nadszedł! Lubiłam ten kosmetyk, ładnie wygładzał włosy i ograniczał ich puszenie. Czy chronił przed ciepłem suszarki? Pewnie w jakimś stopniu tak. Dość często suszę włosy za pomocą urządzenia, ale nie zauważyłam pogorszenia stanu kosmyków. 7/10

Żel pod prysznic z Isany z ekstraktem z jeżyn to niemałe zaskoczenie. Produkty do kąpieli z Isany są bardzo tanie, ale te zapachy... Coś wspaniałego! Niejeden droższy żel może pozazdrościć taniutkiemu produktowi z Rossmanna. Na dodatek dobrze się pieni, co bardzo lubię. 10/10



Trzyetapowy zabieg z AA - laser rozjaśniający to interesujący produkt... po który więcej nie sięgnę. Nie zauważyłam żadnego wyrównania kolorytu cery czy zmniejszenia przebarwień. Peeling jest dość mocny, więc miałam mocno zaczerwienioną i gorącą skórę po jego użyciu (mam wrażliwą i naczynkową, więc zareagowała intensywniej). Zabieg wystarczył na 3 użycia, krem na jedno więcej. Skóra była po kosmetykach nawilżona, ale dość długo zaczerwieniona. 4/10

Maska do włosów Novex znalazła się w listopadowym pudełku Shinybox. Całkiem fajny kosmetyk. Włosy po jego użyciu były miękkie i łatwe w rozczesywaniu. Konsystencją przypominał maski Kallosa i równie delikatnie pachniał. Starczył mi na kilka użyć (100g). Oczekiwałabym większych efektów. 5/10

Mia Me Mine Halloween to perfumy, które znalazły się w mojej paczce ambasadorskiej w ramach akcji Streetcom z Hebe. Orientalno-kwiatowe, cudowne, lekko słodkie, delikatne. Jak jestem fanką mocno słodkich zapachów, to te naprawdę przypadły mi do gustu. 10/10



Krem BB z marki Anovia to mały bubel. Niby krem tego typu w założeniu ma być lekki, a ten czuć na twarzy jakby był podkładem. Szkoda, że w takim wypadku ma słabe krycie. Odcień jasny, ale dla mojej bladej cery niestety za ciemny. Na dodatek po jakimś czasie ściemniał, będąc w opakowaniu. Więcej o nim w recenzji. 5/10

Puder Vollare Artlook. Pierwsze co rzuca się w oczy to piękne tłoczenie! Po za tym jest to świetny produkt. Nie za mocno zbity, o delikatnym i przyjemnym zapachu, naturalnie wyglądający i nie zapychający. Ładnie matował i wyrównywał kolor cery. O pudrze Vollare pojawiła się recenzja na blogu. 10/10

Hit hitów, ulubieniec blogosfery. Niezadowny kamuflaż z Catrice. Ze smutkiem umieściłam go w denkowej torbie. Gdy tylko skończą mi się aktualne korektory - wracam do niego! O miłości rozpisywałam się w jednym z postów. 10/10



Mascara z Catrice 3D Lash Multimizer - wodoodporny tusz. Od początku o idealnej konsystencji, z silikonową szczoteczką. Tytanowa odporność na warunki atmosferyczne. Zero osypywania się. Wydłużający i pogrubiający. Mogłby mniej sklejać rzęsy i lepiej je rozdzielać. Poświęciłam mu post. 9/10

Tusz do rzęs Vollare All In One. Dawał subtelne podkreślenie rzęs, wydłużał je i pięknie rozdzielał. Nie osypywał się w ciągu dnia. Silikonowa szczoteczka z krótkimi "włoskami".  Opisywany w recenzji. 9/10

Ogromny tusz z P2 Glam de Luxe z olejem arganowym. Działania tego ostatniego jakoś nie zauważyłam, ale produkt był bardzo dobry. Musiałam się nauczyć z nim pracować, bo szczotę (tradycyjną) miał naprawdę ogromną. Niestety otwór w opakowaniu był za duży, przez co nabierało się za dużo produktu. Ładnie podkreślał rzęsy, pogrubiał i wydłużał. Lekko sklejał. 7/10



Odżywka do paznokci Laura Conti sprawdzała się całkiem okej. Od razu po nałożeniu paznokcie stawały się twardsze i były nieźle zabezpieczone przez uszkodzeniami. Niestety po zmyciu wracały do stanu pierwotnego, więc na dłuższą metę nie zdawała egzaminu. Może trochę zmniejszyła rozdwajanie. 6/10

Dopóki używałam tradycyjnych lakierów do paznokci, te z Eveline Color Edition były moimi totalnymi ulubieńcami. Duży pędzelek, krycie po jednej warstwie, brak smug, szybkie wysychanie, dobra trwałość, niska cena. Same plusy! Widoczny na zdjęciu Eveline kolor nr 914 to wspaniały transparentny róż, który nadawał paznokciom elegancki wygląd. 10/10


Ufff! Przebrnęłam! Mam nadzieję, że Wy również. Koniecznie napiszcie w komentarzach co Was najbardziej zainteresowało z moich zużyć oraz powiedzcie jaki jest Wasz ostatni bubel i ulubieniec kosmetyczny!

Stestuj To

Blogerka od 3 lat. Pasjonatka kosmetyków zarówno drogeryjnych, jak i naturalnych. Uwielbia dzielić się przemyśleniami i poradami.

11 komentarzy:

  1. Też bardzo lubię czytać denka, tą dwufazówkę z ziaji też uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie trochę Ci się tego uzbierało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ładnie Ci poszło ;)Masełko kokosowe z Efektima miałam, byłam zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żel Isany z marakują i kokosem pachnie zjawiskowo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow duże tego, znam tylko babuszkę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. O mamo, rzeczywiście dużo tego, nauczyłam się korzystać z paru kosmetyków, czym odzyskałam przestrzeń w łazience.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też bardzo lubię żele pod prysznic z Isany, mają niesamowite zapachy :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Alverde znam, balea to trochę niższa półka. Fajne recenzje i świetne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. o! dezodorant muszę kupić, dobre że mi przypomniałaś bo też zdenkowałam

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię szampony Batiste, a do żeli z Isany wracam co jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawa jestem masła do ciała, uwielbiam wszystko z kokosem :)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Zapraszam do komentowania i podzielenia się swoją opinią - z chęcią Cię odwiedzę i zobaczę o czym piszesz :)